10 najlepszych płyt elektronicznych v2.0

Za wpisem Markolf’a. Nie byłbym sobą gdybym nie dorzucił swoich 0.02 pln. A, jest to ranking wytworzony w 100% przeze mnie, tak więc prosiłbym o powściągliwość w komentarzach, i pytania – dlaczego to na piątym miejscu, a nie na pierwszym po prostu sobie darujcie :) .

10. Juno Reactor – Labyrinth

Szybko. Mocno. Ambitnie. Zespołu Juno Reactor nie muszę przedstawiać chyba żadnemu fanowi muzyki elektronicznej która wykracza poza umpa-umpa i mury klubów wypełnionych wytapetowanymi szesnastkami. O dziwo – jeden utwór z tej płyty zna ogromna liczba osób, chociaż nie kojarzą go zapewne z Juno. Mowa o Mona Lisa Overdrive, który pojawia się w ścieżce dźwiękowej z filmu The Matrix – Reloaded (nie jestem do końca pewny, ale wydaje mi się że utwór słychać w trakcie pościgu na autostradzie). Cała płyta wypełniona jest typowymi dla Juno Reactor elektronicznymi eksperymentami, szczególnie – charakterystycznymi dla nich etnicznymi wstawkami. Nic dodać – nic ująć. Świetna płyta Juno Reactor, a zarazem – świetna płyta elektroniczna.

9. Depeche Mode – Ultra

Już czuję świsty batów, już czuję te kamienie uderzające w moje ciało. Już widzę rozwścieczonych fanów Depeche Mode, którzy krzyczą: “Co? Depeche Mode na dziewiątym miejscu?”. Tak. Dobrze widzicie. Na dziewiątym. Moim skromnym zdaniem jest to najlepiej nagrana, i najlepiej brzmiąca płyta wszech czasów. Naprawdę. Nigdy nie zdarzyło mi się słyszeć płyty która brzmiałaby równie doskonale. Nie spotkałem płyty która była by tak perfekcyjna pod względem aranżacji, kompozycji – a przede wszystkim – pomysłu. Świstaki mówią że ta płyta uznawana jest przez fanów DM za jedną z gorszych w ich dorobku. Nigdy nie zrozumiem dlaczego.

8. Deine Lakaien – April Skies

Najlepsza, najpiękniejsza i najbardziej ambitna płyta w dorobku Deine Lakaien. Od prawie hitów takich jak Over and Done czy Secret Hideaway, aż do przepięknej ballady Vivre. Pewnie znajdą się osoby które zapytają dlaczego Deine Lakaien znalazło się w rankingu płyt elektronicznych. Ja zapytam: Dlaczego nie? Czy istnieje zakaz używania żywych instrumentów w muzyce elektronicznej? Wracając do płyty. Niesamowita, piękna, subtelna. Dźwięki wydobywające się z krążka wprowadzają niesamowity wręcz nastrój. Nie jest to łatwa płyta. Ale jest to płyta zdecydowanie ambitna. I zdecydowanie zasługuje sobie na ósme miejsce.

7. Project Pitchfork – Chakra:Red!

Jak na mój gust jest to najlepsza płyta z okresu działalności 1991-1997. Dlaczego nie Eon:Eon? Jest to świetna płyta, z kolei najlepsza z okresu 1998 w górę. Nie o daty tutaj jednak chodzi. Human Crossing, 2069 A. D., God Wrote. Te trzy kawałki przeważyły szalę zwycięstwa w moim wewnętrznym rozdarciu pomiędzy Eon:Eon a Chakra:Red!. Genialnie się tej płyty słucha. Nie odkłada się jej na półkę na zbyt długo. Nie zapomina się o niej. Bo po prostu – o takiej płycie nie da się zapomnieć. Kiedy słyszy się pierwsze dźwięki God Wrote uśmiech sam pojawia się na ustach. Po cichu śpiewa się tekst razem z Peterem… Miód dla uszu.

6. Xytras – Passage

Płyta powstała równolegle z płytą Samaela o tym samym tytule. Klawiszowiec (a zarazem perkusista zespołu – to połączenie po prostu trzeba zobaczyć na żywo) Xytras postanowił przetransformować całą płytę Passage Samaela na klawisze. Niby nic takiego, gdyby nie to co z tego pomysłu się zrodziło. Arcydzieło w swojej klasie według jednych, według drugich płyta brzmi jak Passage przerobione na midi. To do której grupy będziesz należał czytelniku po przesłuchaniu tej płyty – zależy już od Ciebie. Polecam tą płytę każdemu, ponieważ jest to coś naprawdę wielkiego.

5. Amon Tobin – Folley Room

Ta płyta doczekała się osobnej recenzji na music is dead. Tu możecie ją przeczytać.

4. Absurd Minds – The Focus

The Focus. Odkąd po raz pierwszy usłyszałem tą płytę byłem przekonany że śpiewa na niej Peter Spilles z Project Pitchfork. Nic bardziej mylnego – wokalistą tej kapeli jest Stefan Großmann. Podobieństwo jego głosu do głosu Petera nie działa w żadnym wypadku na niekorzyść dla Absurd Minds. Wręcz przeciwnie. A o samej płycie co mogę wam powiedzieć moi drodzy czytelnicy? Im wyżej pnę się w tym rankingu tym ciężej pisze mi się o płytach. Już w recenzji 10000 days że nie potrafię pisać o takich dziełach. Tłumi mnie ich geniusz, mój potencjał twórczy hamowany jest przez niewidzialną siłę która bije z takich płyt. The Focus jest płytą niepodważalnie świetną. Perełką w dyskografii Absurd Minds. Jedną z tych płyt o których się nie zapomina. Płytą, do której z przyjemnością się wraca.

3. Covenant – Skyshaper

Wielkie dzieło Covenanta. Nie tak przełomowe jak Northern Light, jednak to właśnie Skyshaper trafił do mojego rankingu. Każdy utwór na tej płycie jest osobnym dziełem. 100% Covenant. I w 100% zasłużył na trzecią pozycję w rankingu. Ritual Noise, Pulse, wesolutki Happy Man, Sweet & Salty… Doskonałe utwory. Perełki które czynią z tej płyty coś wyjątkowego

2. Diorama – Amaroid

Odczytajcie od tyłu nazwę tej kapeli a otrzymacie tytuł płyty. Diorama jest, jak to określam z moim kolegą – pochodną Diary Of Dreams (Diorama = Diary Of Dreams/dx ? ach ta matematyka…). Jest to zespół którego głównym mózgiem jest Torben Wendt, klawiszowiec i drugi wokalista Diary Of Dreams. Twór doskonały. Jest to najlepszy side-project jaki w życiu zdarzyło mi się słyszeć. Jeżeli ktoś myśli że Diorama to żywcem-rżnięcie z Diary Of Dreams, to jeszcze nigdy tak bardzo się nie mylił. Kapela ta zawsze stała w cieniu DoD. Płyta Amaroid to esencja Dioramy – wszystko to co w tej kapeli najlepsze zostało zebrane i umieszczone na jednym krążku. Genialny utwór otwierający płytę – tajemniczy Logic Friends, następnie udekorowany mocnym bitem The Girls – z genialnym refrenem. Helmets Down, Friends We Used To Know, Prozac Junkies, Two Boats… Ta płyta nie posiada słabych punktów. Jedyne co mi pozostaje to z całego serca i szczerze Wam ją polecić.

1. Diary Of Dreams – Nigredo

I have no words, that i could say to You… To make You understand…. Takimi słowami rozpoczyna się ta płyta. I chociaż już czuję baty na plecach ze strony fanów Diary Of Dreams krzyczących – Dlaczego? Dlaczego ta płyta?. Zapytam się ich wtedy – Ile razy jej słuchaliście? 5? 10? Ja przesłuchałem ją około 50 razy. I po tylu przesłuchaniach jestem w stanie powiedzieć że jest to najlepsza płyta Diary Of Dreams. Mało tego. Jestem w stanie powiedzieć że jest to elektroniczna płyta wszech czasów. Linczujcie mnie dalej. Dead Letter. Niesamowita kompozycja, wspaniały tekst. Diary Of Dreams jakie kocham. Mroczny, masywny. gęsty Giftraum. Genialny Kindrom. Charma Sleeper. Psycho Logic. Cannibals. Niesamowity wokal Adriana Hatesa w połączeniu z muzyką którą tworzy daje piorunujący i powalający na kolana efekt. Parafrazując znanego polskiego księdza-polityka: Pozostaje tylko słuchać, słuchać, słuchać…

Dodaj komentarz