Krótko i muzycznie #1: Indie

Indie Rock, Indie Pop, Indie Electro… wszędzie tego teraz pełno. Kto zna moje preferencje muzyczne wie że stronię od tego jak tylko mogę. Po pierwsze nie podoba mi się cała ta “niezależna” otoczka, po drugie – posłuchałem sobie troszkę zespołów które określane są jako indie i totalnie żaden nie przypadł mi do gustu. Ale w czym rzecz. Zauważyłem że jeżeli przeglądam jakiś serwis muzyczny i trafiam na zespół który ma niesamowicie długą nazwę, albo niesamowicie długi tytuł płyty – w 99,9% przypadków ma coś wspólnego z nurtem indie. Prosty przykład: Explosions in the Sky – “All of a Sudden I Miss Everyone”. Nie wystarczają im krótkie, jedno-dwuwyrazowe nazwy i tytuły? Dlaczego w metalu na ten to przykład mamy krótko: Rotting Christ – “Theogonia”. Mayhem – “Chimera”. A jeżeli zdarzają się dłuższe tytuły to są bardzo konkretne, na przykład My Dying Bride – “The Light At The End Of The World”. Czyżby “indianie” mieli jakieś kompleksy na punkcie nazewnictwa? A może długie nazwy są takie… niezależne?

Dodaj komentarz