Do napisania tego tekstu zainspirował mnie ten krótki artykuł, a konkretniej – jedno zdanie: Obecny papież uważa, że muzyka rockowa to dzieło szatana. W zeszłym roku odwołał nawet doroczny koncert bożonarodzeniowy w Watykanie..
Na początku przydało by się przybliżyć genezę twierdzenia, iż muzyka rockowa, a w szczególności metalowa to dzieło szatana. O dziwo geneza ta jest starsza niż mogłoby się wydawać maniakom muzyki rockowej czy metalowej – a pochodzi ona ze średniowiecza. Gruba większość riffów w muzyce rockowej i metalowej opiera się o tak zwany tryton – który jest kwartą zwiększoną lub kwintą zmniejszoną – ot tak dla przypomnienia. Ba, w filharmonii tryton uważany jest za dysonans – czyli interwał który brzmi niezgodnie dla ucha ludzkiego. Co jednak ma nasz biedny tryton wspólnego z szatanem? Już wyjaśniam – cytując Wikipedię (ot tak, ja bym ładniej tego nie opisał): W muzyce średniowiecznej używanie kwinty zmniejszonej lub kwarty zwiększonej było zakazane, ponieważ interwały te wydawały się takimi dysonansami, że uznawano je za stworzone przez diabła, nazywając je z łaciny “diabolus in musica” (dosłownie “diabeł w muzyce”). No to przy okazji wyjaśnia się pochodzenie tytułu jednej z płyt Slayera
W trytonie jest coś erotycznego. Coś… podniecającego, coś co sprawia że krew zaczyna płynąć szybciej. Pierwszym zespołem który zaczał używać trytonu był Black Sabbath – chociaż moim zdaniem tryton w muzyce rockowej używany był od dawna – ale zwrócono na niego uwagę przy pojawieniu się na scenie zespołu Black Sabbath – by grupy religijne oraz kler sam w sobie mógł z łatwością przyczepić Sabathom satanistyczną przypinkę powołując się na średniowieczne wierzenia – co jak się później okazało – jedynie zwiększyło popularność zespołu.
Ale to nie o Black Sabbath miałem pisać. To właśnie od trytonu – od zwykłego muzycznego pojęcia rozpoczęło się piętnowanie muzyki rockowej jako muzyki Szatana. I choćby zespół rockowy śpiewał o kwiatkach i platonicznej miłości – to z pewnością kierował nim Szatan we własnej osobie. Mamy tutaj także do czynienia ze złą interpretacją istoty Szatana i satanizmu takim jakim jest w rzeczywistości. Kto wie o czym mówię – ten zrozumie.
Kto chce szukać satanizmu w muzyce – powinien skierować swoje kroki do Norwegii i zainteresować się tamtejszymi zespołami black metalowymi. Bo jeżeli chodzi o rock i metal – często muzycy wykorzystywali satanistyczne symbole, często ich teksty obfitowały w treści satanistyczne – dla zwiększenia popularności i powstania kontrowersji wokół nich. Muzycy którzy wykonują tą muzykę wykorzystują to co im się zarzuca do zwiększenia ilości sprzedanych płyt, do zwiększenia frekwencji na koncertach, do narobienia szumu wokół siebie.
Tak naprawdę rock i metal u swoich korzeni nie miały wiele wspólnego z satanizmem. To media i opinia publiczna sprawiła że zespoły poszły w tym kierunku. A za maską satanizmu, za mroczną otoczką kryją się całkowicie normalni ludzie mający żony i dzieci. A ci którzy tej muzyki słuchają doskonale zdają sobie sprawę z tego gdzie kończy się maskarada a zaczyna satanizm. Maskarada to Slipknot (nawet dosłownie
), Slayer, Venom i wiele innych. Satanizm – to słynny True Norwegian Black Metal.
A wracając do wypowiedzi papieża – czyżby jego mentalność cofnęła się do średniowiecza? Poza tym ja pisałem głównie o metalu. A on mówił o rocku. Czyżby Bob Dylan był wcieleniem szatana?
Zamieszczony w: Myśli muzyczne, O muzyce, Przeniesione

Normalnie nie mogę tego czytać… “Całkowicie normalni ludzie (…)” Poczytaj stary historię następujących kapel – Mayhem, Emperor, Nargaroth, Gorgoroth i trochę bardziej postaraj się zgłębić temat, żebyś głupot o Venom nie wypisywał.
Najwyraźniej poczytał skoro z kręgu zespołów bawiących sie w maskaradę wyłączył “true norwegian black metal” do którego to nurtu prymitywni laicy nie znający się na rzeczy pochopnie zaliczyliby powyższe zespoły (bez Venom, dodaję tak żeby nie lać wody na młyn wszystkich idiotów którzy nie byliby w stanie sobie tego umieścic w domyśle i tych którzy sens wypowiedzi tracą z oczu na widok np. słowa żubr napisanego przez rz). No to “poczytaj stary”- nie wiem dlaczego odczuwam nutkę dumy prawdziwego twardziela w twojej wypowiedzi, skoro te biografie można znaleźć choćby w googlach bez większego wysiłku i chwalenie się ich znajomością to mniej więcej taki szpan i poziom wtajemniczenia (o ile tutaj konieczne jest “wtajemniczenie”) jak wiedza o dacie rocznej rozpoczęcia II WŚ.
prymitywni laicy tacy jak ja*- uciekły dwa słowa
Satanizm – Wstrząsające nagranie. Przed Sądem Okręgowym w Katowicach rozpoczął się proces 21-letniego Roberta K. i 22-letniego Tomasza S.; oskarżonych o dokonanie 2 marca ubiegłego roku rytualnego morderstwa satanistycznego w jednym z bunkrów Rudy Śląskiej. Już w pierwszym dniu rozprawy młodzi sataniści przyznali się do rytualnego zabójstwa dokonanego na swoich przyjaciołach; Kamilu W. i Karinie M. Robert K. zeznał, że dokonał wspomnianego mordu z premedytacją, lecz nie zakończył satanistycznego rytuału samobójstwem, co w jego rozumieniu było zdradą. Opisując przebieg wydarzeń Robert K. zaznaczył, iż Karina i Kamil byli pewni, że w bunkrze odbędzie się wywoływanie duchów. Oni klęczeli a my recytowaliśmy satanistyczne zaklęcia. Potem ja zaatakowałem nożem Kamila. Słyszałem jak Karina dźgana przez Tomka błagała mnie o pomoc – wspominał Robert K. Drugi z oskarżonych; Tomasz S., także się przyznał do popełnienia zabójstwa lecz zachowywał się w sądzie bardzo agresywnie i nie chciał się przyznać do zlecenia morderstwa. 100 tysiecy za odbicie z aresztu i morderstwo. Biegli patolodzy, którzy przeprowadzili sekcję zwłok ofiar czarnej mszy, podważyli wersję oskarżonych, wedle której Robert K. miał zamordować Kamila a Tomasz S. Karinę. Tomasz S. miał mieć bowiem nóż jednosieczny a Robert K. dwusieczny. Na ciele Kariny M. znaleźliśmy rany kłute pochodzące z noża dwusiecznego, a na ciele Kamila W. jednosiecznego. Dodatkowo jedna z jego ran pochodziła z noża dwusiecznego – stwierdzili biegli patolodzy. Podczas konfrontacji z biegłymi obaj oskarżeni skorzystali z prawa do odmowy składania wyjaśnień. Nadal więc nie wiadomo kto kogo zabił. Jednym z biegłych sądowych był także ks. dr Andrzej. On to właśnie tłumaczył na zlecenie sądu łacińskie teksty satanistycznych formułek z kartek, które znaleziono na miejscu zbrodni: zabić moje ciało na ofiarę, aby piekło pokazać, staję pierwszy, aby pokazać moją boskość…otrzymali karę 25 lat więzienia. Panie Boże ulituj się nad biednymi, zbłąkanymi dziećmi, wyznawcami szatana. Ty wszystko możesz jeśli jest zgodne z Twoja wolą i jesteś samą Miłością i Miłosierdziem. Miarą sensownego życia jest odpowiedzialność za siebie i innych. Odpowiadasz za to, jak widzisz swoje życie, do czego dążysz i w jaki sposób żyjesz. Kto myśli inaczej, jest głupcem!. Zbaw nas od głupoty, Panie!. Żyjemy źle, bo uwierzyliśmy w kłamstwa; pięknie opakowane i podane, ale kłamstwa. Kto słucha byle kogo i wierzy byle komu, jest głupi!. Zbaw nas od głupoty, Panie!. Wszystko tak się dzieje, bo ludzie odrzucili Boga. Mówi głupi w swoim sercu nie ma Boga (Ps 14, 1). Nie stali się przez to szczęśliwsi, choć początkowo takimi się czuli. Stali się samotnymi egoistami. Świat odrzucił Boga, a teraz patrzymy jak odrzuca człowieka. Kto nie zna Boga, nie rozumie człowieka. Kto za nic ma Boga, nie lepiej potraktuje bliźniego. Taka jest prawda – człowiek popełnia wiele razy te same błędy. Przebaczenie samemu sobie wiąże się więc z nabraniem dystansu do siebie, do faktu, że jestem grzesznikiem, że jestem biedny i głupi. Czasem najlepiej po prostu odpocząć od siebie: wypić kawę, pójść na długi spacer, zobaczyć, że świat jest piękny, a ja nie jestem jego pępkiem.
KONIECZNIE zapraszamy na Msze Święta o UZDROWIENIE duszy i ciała i EGZORCYZMY. TERAZ w sobote 10. X. i 14. XI. 2009 r. w Sanktuarium Świętego Józefa w Częstochowie godz. 18,00. (ul. Okrzei-niedaleko supermarketu-lidl). Zapraszamy, tyle UZDROWIEN i naocznych CUDOW BOZYCH oraz EGZORCYZMY . Słowami ludzkimi nie da się opisać. Przybywają pielgrzymki z zagranicy, jak FRANCJI, WLOCH, USA, nawet Syberii-tysiące ludzi, ale Pan Bog dziala w duszy każdego człowieka. Prowadza kaplani-charyzmatycy. Krzeseleczko i grubsze ubranie ze sobą proszę wziąść. Zaprasza Rycerstwo Niepokalanej i Odnowa w Duchu Swiętym . Do zobaczenia i z Panem Bogiem.
Czujesz się bezradny, przytłoczony różnego rodzaju problemami?. To mamy dla ciebie wspaniałą nowinę – BÓG CHCE CI POMÓC!!!. On jest jedyną naszą nadzieją. On posłał swojego umiłowanego Syna Jezusa Chrystusa, który głosił Ewangelię królestwa, leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości, wyrzucał złe duchy … Jeśli pragniesz abyśmy się przyłączyli do Twojej modlitwy to wpisz swoją intencję w googlach – SKRZYNKI INTENCJI
(informacje podawane są co miesiąc w księdze gosci na – katoliku.pl ). Bratni uścisk…
Janis Joplin zmarła po przedawkowaniu heroiny. Jimi Hendrix po zażyciu narkotyków i tabletek nasennych oraz wypiciu alkoholu udusił się własnymi wymiotami. John Lennon zginął zastrzelony przez fana. Ron McKernan z grupy Grateful Dead zmarł wskutek postępującego zatrucia alkoholem. Brian Jones, gitarzysta The Rolling Stones, po przedawkowaniu narkotyków utopił się w swoim basenie. Bon Scott, lider AC/DC, po całonocnej pijatyce utopił się w swoich wymiotach. Sid Vicious, basista Sex Pistols, umarł, przedawkowawszy heroinę; wcześniej zamordował swoją przyjaciółkę. Keith Moon, twórca przebojów The Who, oszalał, a w końcu zmarł po przedawkowaniu leków. John Bonham z Led Zeppelin udusił się wymiotami po zatruciu wódką. Freddy Mercury, lider Queen, umarł na AIDS. Kurt Cobain, gitarzysta i wokalista Nirvany, popełnił samobójstwo pod wpływem heroiny, strzelając sobie w usta z rewolweru.
Rock Szatana…W grudniu 1969 roku, w Altamont w Kalifornii doszło do aktu przemocy podczas koncertu The Rolling Stones. Zginęło czworo ludzi. W świetle kamer telewizyjnych, u stóp sceny, na której Mick Jagger wykonywał swoje słynne Symphaty for the Devil (z albumu Beggars Banquet), członkowie subkultury Aniołowie Piekieł zamordowali młodego Murzyna. Mord miał charakter rytualny.„Rock’n roll opanuje cię i zniszczy. Pozwala wniknąć najniższym elementom i cieniom. Rock był zawsze muzyką Szatana” — twierdzi David Bowie.
Związki muzyków rockowych z satanizmem mają bogatą tradycję. Aleister Crowley (1875-1947), jeden z twórców XX-wiecznego satanizmu, osobiście podkreślał podobieństwo definicji współczesnej subkultury młodzieżowej — sex, drugs and rock’n roll — do mechanizmu wywoływania satanistycznego transu, którego stałymi elementami są: powtarzanie tego samego rytmu, narkotyki i magia seksualna. Zdeklarowanym uczniem autora Księgi Prawa jest — obok Davida Bowie — Jimmy Page, lider Led Zeppelin i właściciel księgarni okultystycznej oraz domu, który wcześniej należał do Crowleya. Postać Crowleya cieszy się wśród muzyków szczególną estymą, występuje min. na okładce płyty Sergeant Pepper’s Lonely Hearts Club Beatlesów. Równie głośną sprawą są towarzyskie i duchowe relacje między członkami zespołu Rolling Stones a Antonem Szandorem La Veyem, autorem Biblii Szatana, który w 1966 roku ogłosił się założycielem Kościoła Szatana [o książce La Veya zob. Michał C. Kacprzak, Nic, co zwierzęce..., Fronda nr 13/14 — przyp. red.]. La Vey zainspirował wiele tytułów piosenek zespołu, min. Satanic Majesty’s Request czy wspomniane już Symphaty for the Devil, nieoficjalny hymn satanistów. Między innymi dlatego Newsweek nazwał Micka Jaggera „lucyferem rocka” i pisał o jego „demonicznej sile manipulowania ludźmi”. Gitarzysta grupy, Keith Richard, wyznał, że piosenki Stonesów powstawały spontanicznie, jakby w transie wywołanym inicjacją spirytystyczną. Tłumaczył, że „melodie przychodzą w całości” i wypływają z wnętrza muzyków, gdyż są oni „chętnym i otwartym medium”. Takie wyznania pojawiają się w środowiskach twórców rockowych znacznie częściej. Ted Nugent przy okazji piosenki Violent Love (Brutalna miłość), która — ze względu na obsceniczny tekst — nie była rozpowszechniana przez telewizję i stacje radiowe, powiedział: „Ludzie, piszę te piosenki tak szybko, że to wprost nie do uwierzenia. Pomysły wypadają po prostu z mojego wnętrza”. Odczucie własnej mediumiczności jest jednym z ważniejszych elementów inicjacji demonicznej, której świadectwa składają bardzo różni muzycy. Według relacji Fayne Pridgon, dziewczyny Jimi Hendrixa, jej chłopak „zawsze gadał o jakimś diable, że niby coś w nim jest, że nie może wcale nad tym zapanować, że nie wie, co go zmusza do robienia tego, co robi, mówienia tego, co mówi; a piosenki [po prostu] z niego wychodziły… Był taki zadręczony, po prostu rozdarty w środku. [...] Opowiadałam mu o mojej babce i tych jej dziwactwach, a on mówił, żebyśmy tam poszli i żeby jakaś zielarka czy ktoś taki zobaczył, czy nie da się tego demona z niego wyrzucić” (ścieżka dźwiękowa filmu Jimi Hendrix).
Także Little Richard wyznał: „Kierowała mną i rozkazywała mi inna siła. Siła ciemności, [...] w której istnienie wielu ludzi nie wierzy”. Zresztą bez względu na uświadomione związki z Szatanem, muzycy rockowi z reguły chętnie podkreślają swoją duchową otwartość na nowe doświadczenia. W wywiadzie dla Circus Magazine kompozytor piosenek zespołu Me-at Loaf, Jim Steinemann, powiedział: „Zawsze byliśmy zafascynowani wszystkim, co nadnaturalne, a rock wydawał się nam doskonałym środkiem wyrażenia tego”. Z kolei Jim Morrison, legendarny lider The Doors, określany jest przez swych biografów jako „nawiedzony uczeń ciemności”, „odkrywca badający granice rzeczywistości po to, by sprawdzić, co się stanie”.
Zaprzedaliśmy dusze rock’n rollowi!…W grudniu 1971 roku, dwa lata po Woodstock, Circus Magazine informował, że Bill Ward, jeden z członków grupy Black Sabbath, „ma uczucie, że Szatan jest Bogiem”. Nie ma w tym nic dziwnego, zważywszy, że przed koncertami zespół odprawiał czarne msze, a na okładkach swoich płyt zamieszczał znane elementy satanistycznej symboliki. Na jednym z takich albumów znajdują się słowa: „A ty, biedny głupcze, który trzymasz w ręku ten longplay, wiedz, że wraz z nim sprzedałeś swoją duszę, bo zostanie ona wnet uwięziona w tym piekielnym rytmie, w piekielnej mocy tej muzyki. A to muzyczne ukąszenie tarantuli zmusi cię do tańca, bez końca, bez przerwy”. Członkowie Black Sabbath należą do obozu zdeklarowanych wyznawców Szatana. Tekst jednej ze swoich kompozycji zatytułowali podobnie jak Georg Friedrih Haendel 250 lat temu, Lord of the world. Różnica polega na tym, że Heandel sławił Boga. Tymczasem wokalista zespołu, Ozzy Osbourne, stwierdził wprost: „Nasze audytorium jest pod wpływem potęgi piekielnej i to właśnie tłumaczy nasze powodzenie”. Podczas koncertów muzycy Black Sabbath proponują fanom współuczestnictwo w ceremoniach okultystycznych. W trakcie koncertu w Met Center publiczność ustawiła transparent z napisem: „Zaprzedaliśmy nasze dusze rock’n rollowi”. Hasło to stało się tytułem następnej płyty Black Sabbath. Po rozpoczęciu solowej kariery Ozzy Osbourne zwiększył frekwencję symboliki okultystycznej na okładkach swoich płyt. Na scenie dokonywał rytualnych mordów na małych zwierzętach, m.in. zabijał gołębie, nie pozosta- wiając po nich żadnego śladu. Jego koncerty nadal cieszyły się jednak dużą popularnością. Równie bliski kontakt z widzami stara się wytworzyć w czasie swych występów grupa The Rolling Stones. Jak pamiętamy, najbardziej efektowną stroną koncertów promujących ostatnią płytę zespołu Bridges to Babylon, była scenografia — most łączący scenę z publicznością i zapraszający do biblijnej „matki rozpusty”. W trakcie innych koncertów odgrywano m.in. misterium voo-doo. Black Sabbath, Led Zeppelin, The Rolling Stones, Kiss, Slayer czy — ostatnio — Marilin Manson to wykonawcy natychmiast kojarzeni z satanizmem. Wszyscy oni mogliby podpisać się pod „wyznaniem wiary”, które przed kilku laty w wywiadzie dla jednego z polskich czasopism złożył Glen Benton, lider amerykańskiej grupy Deicide (Bogobójstwo): „Cokolwiek robię w życiu, czynię dla Szatana, a nie by sprawić przyjemność jakimś dupkom. Moje teksty powstają w mej duszy, ja pozwalam jej tylko przemówić, ona jest czystym złem, jest w całości poświęcona dla Szatana”. Ale satanizm, okultyzm i agresywny ateizm nie są wyłącznie domeną zespołów grających „ciężką muzykę”. Do wielbicieli tych zjawisk należą również wykonawcy popularnych przebojów. John Lennon w wywiadzie dla londyńskiej gazety Evening Standard w marcu 1966 roku powiedział o przyszłości Beatlesów i świata: „Chrześcijaństwo przeminie. Jesteśmy bardziej popularni od Jezusa”. Wielokrotnie twierdził też, że podpisał pakt z diabłem. W The Playboy Interviews with John Lennon & Yoko Ono opowiedział o swoich okultystycznych doznaniach z młodości, a proces tworzenia swoich piosenek określił słowami: „To tak jak opętanie, jak jakieś medium”. „Wyobraź sobie, że nie ma raju./ To łatwe, tylko spróbuj” — tak zaczął swoją „ewangelię ateistów”, słynny przebój Imagine. „Oni są kompletnie antychrześcijańscy. Naturalnie ja też jestem antychrze-ścijański, ale oni są tak bardzo antychrześcijańscy, że aż mnie zdumiewają, a to nie jest łatwe” — mówił o Beatlesach Derek Taylor, ich agent prasowy.
Według Allana Blooma, muzyka rockowa ma przede wszystkim negatywne znaczenie wychowawcze: rujnuje wyobraźnię i zamyka młodych ludzi na odbiór wartościowej sztuki, „dostarcza przedwczesnej ekstazy i pod tym względem podobna jest do sprzymierzonych z nią narkotyków”. Bloom nie ma wątpliwości: „To rynsztokowe zjawisko jest najwyraźniej spełnieniem zapowiedzi, która tak często pojawiała się w psychologii i literaturze, a mianowicie, że nasza słaba i znużona cywilizacja zachodnia zacznie na powrót czerpać siły z prawdziwego źródła: podświadomości. [...] I cóż znaleźliśmy? Nie twórcze demony, lecz blichtr showbiznesu. Wymakijażowany Mick Jagger w pstrokatych szmatkach to wszystko, co przywieźliśmy z podróży do piekła”. Wielka maskarada, pieniądze, straszenie piekłem? Tak. Ale czy mieliśmy prawo spodziewać się czegoś innego? Czy czekaliśmy na jakieś zaskakujące, apokaliptyczne objawienie? Metafizyczne zło nie lubi nas zaskakiwać. Wystarczy mu miejsce w starej garderobie Micka Jaggera, pośród odpryskującej farby i gazet pełnych relacji z niegdysiejszych koncertów
rock jest zły- prawda. Jako rock należy rozumieć wszelakie rozdaje muzyki wywodzące się z podstaw stworzonych m.in. przez Halleya, Priestleya, Hendrixa, Beatlesów. Ich wspólną cechą są: przebieg basowy i rytmiczny, które razem tworzą charakterystyczny synkopowany rytm. Niskie częstotliwości w połączeniu z uderzeniami perkusji są źródłem niepokoju, kamuflowanego często przez ładną, spokojną melodie lub/i tekst, wedle szatańskiego planu mieszania zła z dobrem, które staje się tu kłamliwą zasłoną. W takim wypadku zestawienie muzyki rockowej- łagodnej, bądź chrześcijańskiej z agresywną- satanistyczną, albo metalową i techno pozwala na zatarcie poczucia zła w pierwszym wymienionym przypadku.Do rocka wedle klasyfikacji muzykologicznej zalicza się tu większość współcześnie popularnych kierunków. Są to: Rock an’ roll, wszelakie rodzaje metalu, rock progresywny, reggae rock, funk, funky, R&B, fushion, ska, rap, dance,disco polo, techno, oraz wszelakie ich pochodne, syntezy i kombinację, zawarte najczęściej w muzyce pop i wiele innych. Muzyka ta wykazuje liczne analogie z muzyką afrykańskich szamanów, która sama w sobie potrafi wprowadzić w trans, oraz kontakt ze złymi duchami. Potwierdzają to doświadczenia Jimmy’ego Hendrixa, który grał z szamanami afrykańskimi twierdzącymi, że jego muzyka jest analogią ich muzyki. Beatlesi twierdzili,że rock wywodzi się prosto z dżungli. NIe można mylnie twierdzić, że tylko tekst służy do przekazywania treści. Podobnie jak przemawiają do nas same obrazy czy nawet dotyk, komunikacji służą niewątpliwie melodie, rytmy i ich kompilacje. Ich wpływ widać w życiowych absurdach, niezauważalnych nawet przez gorliwych chrześcijan. Jednym z nich jest sposób ubioru
muzyka rockowa w wersji łagodnej jest ponadto źródłem takiego “transu”,
który jest jednym ze sposobów rozmycia różnic pomiędzy dobrem, a złem.
Trwa w nim współczesna zbiorowość ludzka w dużej części, co objawia
się w obyczajach.
Oprócz wymienionych powyżej jest to m.in. brak moralnego sprzeciwu
wobec takich praktyk, jak chodzenie ze sobą, związane z przytulaniem,
całowaniem i innymi pieszczotami, rozbudzającymi głównie męskie
pożądanie…
Kobieta przez wieki nosiła suknie podobnie jak jej doskonały wzór- Maryja. Kultura wykształciła ową formę ubioru w obronie przed męską pożądliwością, pobudzaną przez widok cześci ciała, głównie części nóg ponad kolanami i resztą ciała, aż do szyi bez przedramion. Tam gdzie kultura uboga jest w tąż formę istnieją bardzo często problemy na tle seksualno-etycznym związane m.in. z poligamią. Dzisiejsza moda, zwana w wielu kręgach neopogańską wprowadzana była etapami począwszy od dwudziestolecia międzywojennego aż do dzisiaj. Owa etapowość pozwoliła na zacieranie norm moralnych nawet wśród społeczności chrześcijańsakiej, w sposób przez laików niezauważany.Tak więc niemoralny strój, który wprowadzony jako nowy oburzał wiernych, przestawał ich powoli oburzać, kiedy wprowadzano ubiory jeszcze bardziej pożadliwe… Proces powyższy doprowadził do noszenia nawet przez kobiety kościoła katolickiego spódniczek mini, krótkich bluzek bez rękawów i z dekoltami, które odsłaniają cześci ciała pobudzające mężczyzn do grzesznych myśli. Podobnie przyjęły się spodnie które nawet luźne dają mężczyźnie wyraźne wyobrażenie kształtu nóg kobiety, będące naturalnym powodem pożądania i m.in. rozproszenia w czasie Eucharystii. Powszechność przedstawianego tu zjawiska doprowadziła do dwóch skrajnych zjawisk, które często się przenikają. Są nimi: spowszednienie misterium kobiety-zabijanie naturalnej wrażliwości cielesnej, prowadzące m.in. do rozczarowań małżeńskich, oraz rozbestwienie i wynaturzenie seksualne w wielu płaszczyznach o równie zgubnych skutkach. O. Pio miał racje, żądając od kobiet noszenia w kościele sukien 20 cm poniżej kolan, pończoch, ubrań zasłaniających również ramiona i bez dekoltu, oraz chustek na głowę. Na polecenia papieży wydawano po I wojnie światowej instrukcje ubioru odpowiadające opisywanym tu przyzwoitym normom w obowiązujące w sytuacjach życia codziennego. Choć dzisiaj wydają się one śmieszne w oczach społeczeństwa nie zostały nigdy zniesione, ale trwają w prawie naturalnym powydzieranym z naszych serc już w dzieciństwie przez inspirowaną szatańskim planem cywilizację śmierci. Jej przeciwstawieniem jest Miłość Boża, której Matką jest Maryja Panna- zawsze w sukni.
Zapraszamy na Msza Święta o UZDROWIENIE duszy i ciała – TERAZ w sobote 14. XI. i 12. XII. 2009 r w Sanktuarium Świętego Józefa w Częstochowie – godz. 18,00. (ul. Okrzei-niedaleko supermarketu-lidl). Zapraszamy, tyle UZDROWIEN i naocznych CUDOW BOZYCH oraz EGZORCYZMY . Słowami ludzkimi nie da się opisać…Przybywają pielgrzymki z zagranicy, jak FRANCJI, WLOCH, USA, nawet Syberii-tysiące ludzi, ale Pan Bog dziala w duszy każdego człowieka. Prowadza kaplani-charyzmatycy. Krzeseleczko i grube ubranie ze sobą proszę wziąść. Zaprasza Rycerstwo Niepokalanej i Odnowa w Duchu Swiętym . Do zobaczenia i z Panem Bogiem Kochani !!!.